„Momo” to jedna z moich ulubionych książek dla dzieci. A nasz wspaniały Teatr Modrzejewskiej zrobił na jej podstawie sztukę. Bardzo ciekawą, momentami zabawną, momentami trochę straszną. Informacja na stronie naszego Teatru tak zachęca do oglądania: „Tytułowa bohaterka, rozczochrana dziewczynka, która ma – jak twierdzi – sto lat, pojawia się nie wiadomo skąd w małym miasteczku i staje nieoczekiwanie powiernicą trosk i dylematów wszystkich mieszkańców. Życie miasteczka toczy się harmonijnie i niespiesznie, dopóki nie pojawią się w nim Szarzy Panowie. Przekonują oni kolejno wszystkich do „oszczędzania czasu”, do tej pory rzekomo marnotrawionego, i do odkładania go w prowadzonym przez nich banku. Niestety, im więcej ludzie oszczędzają, tym mniej czasu wydają się mieć. Ich spokojna dotąd codzienność, wypełniona serdecznymi relacjami i niespiesznymi pogawędkami, zaczyna zamieniać się w absurdalną pogoń nie wiadomo za czym. Czy Momo zdoła oprzeć się intrygom Szarych Panów, uratować przyjaciół i przywrócić światu ład?” Nie odpowiem na to pytanie. Podziękuję tylko aktorom za wspaniałą grę aktorską i wszystkim pracownikom Teatru za pracę przy spektaklu.
„Zuzia nieduża”
Atrakcją dzisiejszego dnia był teatr A-kuku i spektakl o Zuzi niedużej. Zuzia była specyficzna - nie chciała...









